DIY - musujące kule do kąpieli

Jakiś czas temu natknęłam się na wzmiankę o domowych kulach do kąpieli. Od razu postanowiłam zgłębić temat, bo uwielbiam wszelkie umilacze kąpieli. Wersji przepisu jest wiele, ja dziś pokażę Wam jak zrobiłam swoje kule do kąpieli, za niewielkie pieniądze i przy niewielkim nakładzie pracy.





Potrzebujemy:

  • 100g kwasku cytrynowego
  • 200g sody oczyszczonej 
  • 40g mleka w proszku
  • 40-50g oleju, może być kokosowy, z pestek winogron, ze słodkich migdałów. Ja użyłam 10g olejku Alterra i 40g oleju kokosowego. 
  • zapach do ciasta lub olejek eteryczny
  • suszone zioła; może być lawenda, mięta, melisa, zielona herbata lub co nam tylko przyjdzie do głowy
  • miska, łyżka, może przydać się waga kuchenna do odważenia produktów


1. Mieszamy suche składniki, czyli kwasek, sodę i mleko w proszku, ewentualnie suszone zioła.



2. Jeżeli używamy olej kokosowy należy go rozpuścić. Możemy wstawić na chwilę do mikrofalówki lub podgrzać w wodzie. 
3. Do suchej mieszanki po trochu dodajemy olejek i od razu mieszamy, żeby nie dopuścić do musowania. Olejku dolewamy, aż do uzyskania konsystencji mokrego piasku, który będzie się łatwo formował i nie będzie się rozpadał. 



4. Dodajemy olejek eteryczny lub zapach do ciasta w ilości jaka będzie odpowiednia dla naszego nosa.
5. Formujemy kule w dłoniach i wkładamy do papierowych foremek. Można użyć silikonowych foremek w najróżniejszych kształtach.


6. Uformowane kule odkładamy w suche i chłodne miejsce.


7. Wskakujemy do wanny i cieszymy się z naszych musujących kul ;) A po kąpieli cieszymy się nawilżoną i gładką skórą, za sprawą mleka w proszku i olejków. 



Uważajcie na wszelkie ranki i pozadzierane skórki na dłoniach. W kontakcie z kwaskiem cytrynowym będzie piekło niemiłosiernie. Polecam użyć oleju kokosowego, który w temperaturze pokojowej jest w formie stałej - będzie lepiej trzymał nasze kule w ryzach. Ja pod koniec dodawania oleju stwierdziłam, że kule będą ładniejsze z dodatkiem suszu. Pod ręką miałam herbatkę z melisy, więc rozerwałam jedną torebeczkę i dorzuciłam do mieszanki. Żeby kula miała ładniejszy kolor i zabarwiła wodę w wannie można dodać barwnika w wybranym kolorze. 

Moje wrażenia po kąpieli: kula musuje od razu po wrzuceniu do wody i daje całkiem intensywny zapach, olejki świetnie nawilżają skórę i nie trzeba jej smarować balsamem od razu po wyjściu z kąpieli. 

***

Słyszałyście kiedyś o domowych kulach do kąpieli? Może robiłyście albo znacie inne modyfikacje przepisu? Chętnie poczytam. Pozdrawiam!


9 komentarzy:

  1. dzięki za pomysł, z chęcią go wykorzystam :)).

    OdpowiedzUsuń
  2. pomysł świetny ale podejrzewam,że u mnie bedzie gorzej z wykonaniem, wiec licze na jedna! :DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam i jakiś czas temu chciałam wziąć się za zrobienie, ale jakoś mi to umknęło. Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem fajny pomysł, pomyślę nad zrobieniem takich ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam, ale interesująco to brzmi. :P
    Po miniaturce myślałam, że to jakieś babeczki... A tu taka niespodzianka. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post! Na pewno zrobię samodzielnie takie kule do kąpieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. przy takich postach żałuję że nie mam wanny:( z checią bym sama takie zrobiła (gdybym miała wannę) bo kupowane są drogie a nie zawsze są dobre dla skóry.

    wygraj Shinyboxa w moim konkursie urodzinowym, zapraszam
    http://gosika90.blogspot.com/2013/02/wygraj-shinybox.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam już na którymś z blogów ten pomysł, ale niestety jestem za leniwa, by wykonać go sama. Twoja kulka na pierwszym zdjęciu wygląda jak pyszna kokosowa pralina;) już myślałam, że to kulinarny post;)

    OdpowiedzUsuń
  9. WOW dzięki za pomysł, nawet to nie trudne...:) muszę sama spróbować

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś to zostaw po sobie jakiś ślad. Będzie mi bardzo miło :)