Bubel od Farmony

Jakiś czas temu, przed wyjazdem nad morze, zaczęłam interesować się tym jak ochronić włosy przed promieniowaniem UV i zabezpieczyć je przed słoną wodą. Trafiłam na nawilżająco-ochronną mgiełkę z serii Jantar od Farmony. Mgiełkę dorwałam w osiedlowej drogerii za niecałe 10 zł. Zawsze słyszałam tylko o odżywce do skóry głowy z serii Jantar, dlatego nie zastanawiając się długo kupiłam mgiełkę, w której pokładałam nadzieję, że pomoże mi ochronić włosy przed słońcem. 


Mgiełka zamknięta jest w ciemnobrązowej buteleczce z atomizerem, który spisywał się bez zarzutów i rozpylał produkt równomiernie. Zapach jest taki sam jak w przypadku odżywki do skóry głowy czyli jak to opisują inne dziewczyny przypomina zapach tanich męskich perfum. Ale najważniejsze jest działanie. Niestety produkt nie powala na kolana. Używałam go głównie na plaży i niestety nie zauważyłam żeby zabezpieczył moje włosy. Wręcz przeciwnie. Przyspieszał przetłuszczanie się włosów i niestety je przesuszał, co prawdopodobnie spowodowanie jest alkoholem na drugim miejscu w składzie. Nie ułatwia rozczesywania, włosy po mgiełce są tępe i szorstkie. Zużyłam więcej nie połowę opakowania i resztę spróbuje zużyć jako wcierkę lub po prostu wyleję. Na pewno nie będę stosować mgiełki już na całą długość, bo więcej z tego szkody niż pożytku. Produkt nie spełnia żadnych obietnic, które wypisane są na buteleczce, co więcej moim szkodzi. 




PLUSY:
  • wydajność
  • niska cena
  • poręczne opakowanie
MINUSY:
  • przesusza włosy
  • nie chroni ich przed promieniowaniem UV
  • kiepski skład (alkohol na drugim miejscu w składzie, wyciąg z bursztynu pod koniec)
  • słaba dostępność
  • obciąża i przyspiesza przetłuszczanie
  • włosy po użyciu są matowe, szorstkie i ciężko je rozczesać



Znowu długa przerwa spowodowana wyjazdami. Zaliczyłam już morze, a teraz jestem w górach. W międzyczasie zdałam egzamin na prawo jazdy, co wiązało się z lekkim stresem :D Na szczęście udało się za pierwszym razem. Mam sporo nowych produktów do testowania i recenzowania. Mam nadzieję, że Wam wakacje mijają w świetnej atmosferze. Pozdrawiam z Bieszczad!

10 komentarzy:

  1. Miałam tą mgiełkę i u mnie też się wgl nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słynna wcierka Jantar do skóry głowy stosowana w formie mgiełki świetnie się sprawdza jako ochrona przed słońcem ;)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  3. Już kiedyś właśnie czytałam, że bardzo przesusza włosy, teraz mam pewność.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś chciałam kupić, ale znalazłam bardzo mało pozytywnych opinii, więc zrezygnowałam.
    Gratuluję zdanego prawka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam tą mgiełkę razem z całym zestawem od Farmony i była beznadziejna ;p Użyłam jej tylko chyba z razy, nie polecam nikomu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie wolę korzystać z jantarowej wcierki w ramach ochrony UV ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również używałam tej mgiełki i utrudniała rozczesanie włosów, używanie jej przez dłuższy czas byłoby krokiem autodestrukcyjnym dla włosów. Myślę, że lepiej chronić włosy olejkami naturalnymi z filtrami. Zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Alkohol denaturowany skreśla ten kosmetyk, muszę dbać o włosy na długości, już są wystarczająco zniszczone, by jeszcze je dobijać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm.. Zastanawiałam się nad zakupem jej, ale widze, że coraz mniej pozytywnych opinii.. Jednak z Jantar zostanę przy wcierce, jest mistrzowska i moim nr 1! Zapraszam do siebie..http://pinoszek.blogspot.com/:)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ten produkt bardzo lubię :D Eliksir wzmacniający włosy z Green Pharmacy tępił moje włosy, a ten produkt sprawował się o milion razy lepiej :D Nie przesuszał, nie obciążał, nie przetłuszczał. Matowe, szorstkie i ciężkie do rozczesania włosy miałam właśnie po eliksirze Green Pharmacy :D W moim przypadku sprawdzanie składów nigdy się nie sprawdza :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś to zostaw po sobie jakiś ślad. Będzie mi bardzo miło :)