Niespodzianka z samego rana

Parę dni temu dostałam na maila wiadomość od Asi z bloga http:/matterofyourchoice.blogspot.com z informacją, że wygrałam pierwsze rozdanie organizowane u niej na blogu. Chodziłam uśmiechnięta przez resztę dnia. Dziś zapukał do drzwi listonosz z paczuszką. Pokażę Wam mini relację z otwierania pudełeczka oraz jego zawartość. 

Po rozerwaniu folii ochronnej ukazało się śliczne pudełko z kokardką, które na pewno zatrzymam i będę w nim przechowywać jakieś drobiazgi.



W środku był kolorowy papier ozdobny i kartka z kilkoma ciepłymi słowami od Asi.


Pod papierem kolejne pudełko ;)


A w nim zapakowane w torebeczki prezenty!


1. Krem do rąk (nigdy za wiele w okresie zimowym)
2. Olejek łopianowy ze skrzypem polnym.
3. Gąbka do makijażu z Sephory.


4. Miniaturka zmywacza z Isany (idealna na wyjazdy)
5. Lakier do paznokci Nude Glam z Essence.
6. Lakier do paznokci Miyo mini drops.


Trzy umilacze zimowych kąpieli. Dziś wskakuję do wanny!



Garść próbeczek, maseczek i innych dobroci. 


I na koniec podwójny cień do powiek w odcieniach brązu. Lubię to!


***

Jeszcze raz chciałabym podziękować Asi za wspaniałe nagrody, a Was zaprosić do odwiedzenia bloga matterofyourchoice  (klik)

Chciałabym też się pochwalić obiadem, który sama dziś zrobiłam ;)


Moja ulubiona domowa pizza, tym razem w wersji serowej. Już nic po niej niestety nie zostało ;)) Pozdrawiam i życzę udanego weekendu!

Projekt denko - styczeń

W związku ze zbliżającym się końcem miesiąca chciałabym pokazać co z kosmetyków udało mi się zużyć. Wiem, że nie tylko mi zalegają w łazience kosmetyki, których zaczęłam używać, a później odstawiłam, bo kupiłam coś nowego. Teraz, kiedy prowadzę bloga mam motywację, żeby co miesiąc pokazywać Wam puste opakowania. W tym miesiącu nie jest tego dużo, nie zużyłam niestety nic z kolorówki, ale w lutym postanawiam się poprawić :))




1. Joanna z apteczki babuni - szampon nawilżająco-regenerujący.

Bardzo lubiłam ten szampon, nawet do codziennej pielęgnacji mimo SLES w składzie. Bez silikonów. Nie wysuszał włosów, nie podrażniał skalpu. Włosy po umyciu były mięsiste, gładkie i nawilżone. Lubiłam go też za piękny zapach. KUPIĘ PONOWNIE

2. Dove Intense Repair - szampon do włosów zniszczonych.

Kupiony na początku wakacji, a dopiero teraz zużyłam. Myłam nim włosy od święta, ponieważ miał w składzie silikon, dzięki któremu włosy były gładkie i wyglądały na zdrowe. Bardzo dobrze się pienił, pachniał jak typowe mydło Dove. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE



3. Gloria - emulsja do włosów.

Czytałam wiele dobrych opinii na temat tej odżywki i kiedy zobaczyłam ją na półce w Auchanie szybko ją chwyciłam. Emulsja miała rzadką konsystencje i kolor "smarków trolla" ;) używałam ją do pierwszego O w metodzie OMO (odżywka mycie odżywka). NIE KUPIĘ PONOWNIE, jest wiele odżywek do wypróbowania, a ta nie skradła mojego serca. 

4. Yves Rocher, Volume, Shampooing Volumateur - Szampon zwiększający objętość

Jeden z gorszych szamponów jakie używałam. Plątał włosy, nie nadawał objętości, włosy były szorstkie i matowe. Do najtańszych też nie należał.   NIE KUPIĘ PONOWNIE




5.  L'Biotica Biovax - maska do włosów farbowanych.

Bubel jakich mało. Pełna recenzja TUTAJ. NIE KUPIĘ PONOWNIE

6. Ziaja - maska intensywna odbudowa.

Maska znalazła się w moich ulubieńcach roku. Uwielbiam ją stosować samodzielnie jak i dodawać do niej półproduktów (np. elastyny, keratyny, kwasu hialuronowego, oleju rycynowego). Moje włosy bardzo ją lubią. Na pewno KUPIĘ PONOWNIE jak tylko wykończę zapas masek. 




7. Ziaja Med, kuracja nawilżająca - lano krem na dzień/na noc.

Uwielbiam ten krem, zwłaszcza na noc. Ma tłustawą konsystencję, nie ma zapachu i genialnie nawilża. Świetny krem na jesienno-zimowy okres. KUPIĘ PONOWNIE (a właściwie już mam kolejną tubkę ;)) Można go dostać w aptece za okolo 12zł. Wydajność nie powala. 

8. Rival de Loop, Hydro - krem nawilżający na dzień.

Przyjemny kremik, idealny na dzień. Szybko się wchłaniał, nadawał się pod makijaż, lekko nawilżał. Pod koniec słoiczka zaczął mi przeszkadzać jego zapach.  MOŻE KUPIĘ PONOWNIE



9. Be Beauty Spa - peeling do ciała mango.

Jakiś czas temu blogosferę opanowały peelingi i masła z Biedronki. Przy okazji jakiś zakupów do koszyka wrzuciłam ten peeling. Niestety nie była to dobra decyzja. Peeling miał mało drobinek, nie ścierał naskórka, dziwnie pachniał. Używałam go jak żelu pod prysznic. Pod koniec opakowania z peelingu zrobił się glut, którego nie dało się rozsmarować w dłoniach. NIE KUPIĘ PONOWNIE

***
Pozdrawiam Was z dzikiej bieszczadzkiej głuszy ;)) (aż dziwne, że dorwałam tu internet)



Ni to bubel, ni ulubieniec.

Alterra - Pianka oczyszczająca do skóry normalnej i mieszanej.


W dzisiejszym poście chciałabym Wam krótko przedstawić produkt do mycia twarzy, który wywołuje u mnie mieszane uczucia.  Pianka przeznaczona jest do mycia twarzy normalnej i mieszanej. Niby jest ok, ale nie do końca. Swoją piankę kupiłam w niemieckim Rossmannie w wakacje, za około 2 euro. Skusiło mnie przede wszystkim ładne opakowanie i wizja pianki myjącej moją twarzyczkę. 

Opakowanie: poręczne, przyjazne dla oka, z pompką, która zamienia płynny produkt w piankę. 

Zapach: alkoholowy. Na próżno szukać tu zapachu brzoskwini.

Działanie: pianka bardzo dobrze oczyszcza skórę, lekko ją ściąga i napina, zmywa resztki makijażu, nie zapycha porów. Przy częstym stosowaniu może wysuszać i podrażniać. Ja po zastosowaniu tego produktu zawsze sięgam po krem nawilżający i uczucie ściągnięcia znika. 

Skład: 

Nie znajdziemy w składzie syntetycznych barwników, sztucznych substancji zapachowych, konserwantów, silikonów i produktów naftowych np. parafiny. Ale znajdziemy alkohol na 3 miejscu w składzie. Wydaje mi się, że w tym produkcie pełni on funkcję konserwującą. Niestety ma działanie wysuszające. 

Cena i wydajność: za 150ml produktu trzeba zapłacić około 10zł. Ja pianki nie używam codziennie, ze względu na lekkie uczucie ściągnięcia i wysuszenia. Jedna pompka starcza na umycie całej twarzy, więc produkt jest stosunkowo wydajny.



Dostępność: tylko w Rossmannie.

Moja ocena: 4-/5. Produkt byłby o wiele lepszy, gdyby nie ten alkohol na początku składu. Przydałoby się więcej naturalnych ekstraktów. Nie polecam go osobom z bardzo suchą skórą, skłonną do podrażnień. 

***
Dzisiejsze pisanie posta umilił mi mruczący kot śpiący na moich nogach oraz mleczna maska do włosów z Biovaxu. Oby okazała się lepsza od wersji do włosów farbowanych ;) Zbliża się koniec miesiąca, więc niedługo możecie spodziewać się projektu denko oraz ulubieńców miesiąca. Pozdrawiam!


Moje pierwsze DIY

W wakacje będąc w IKEA kupiłam drewnianą zwykłą komódkę (koszt około 40zł), w której zamierzałam przechowywać kosmetyki do makijażu, których używam najczęściej. W głowie miałam wizję, żeby pomalować ją na biało. Poszłam krok dalej i spróbowałam pierwszy raz metody decoupage. Nie wyszło idealnie, zrobiło mi się kilka zacieków z farby i kleju, chusteczka w niektórych miejscach się podarła, ale jestem z siebie mega dumna i zadowolona. Jak na pierwszy raz wyszło chyba całkiem nieźle :)) Podziękowania należą się też mojemu chłopakowi, który pokazał mi jak używać pędzla ;)

Niestety nie mam zdjęcia, które pokazywałoby komódkę przed naszymi artystycznymi poczynaniami, dlatego posłużę się zdjęciem z internetu.

źródło zdjęcia

A tak wygląda po kilku godzinach pracy:




Pudełeczko wyszło dokładnie takie jakie oczekiwałam. Efekt zachęcił mnie do tworzenia kolejnych ozdób do pokoju za niewielkie pieniądze. W przyszłości na pewno pokażę Wam co jeszcze moje dwie lewe ręce stworzyły :) Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!

Czym zabezpieczam końcówki?

Każda włosomaniaczka wie jak ważne jest zabezpieczanie końcówek. Żadna z nas nie chce mieć rozdwojonych miotełek, których nie da się "zlepić" ani naprawić (jak próbują nam wmawiać reklamy). Jedynym lekarstwem są nożyczki. Co zrobić żeby jak najdłużej cieszyć się pięknymi włosami od nasady aż po same końce?

Obecnie do zabezpieczania swoich włosów używam dwóch produktów, w różnym przedziale cenowym. Największy nacisk kładę na nie w okresie zimowym, kiedy włosy narażone są na ocieranie się o czapki/szaliki oraz na działanie niskiej temperatury i w lecie, by zabezpieczyć je przed wysuszającym działaniem słońca i wodą morską. 



1. Strapiz, Sleek Line - Sleek Silk 

Opakowanie: poręczne, z pompką, typu air less. Mamy pewność że wydobędziemy produkt do ostatniej kropelki.

Zapach: słodki, cukierkowy, utrzymuje się na włosach bardzo  długo.

Działanie: Producent obiecuje głębokie nawilżenie i regenerację włosa. Jeśli spojrzymy na skład nie znajdziemy właściwie nic, co by nam mogło włosy zregenerować. Jednak jest to genialny produkt wygładzający, nadający miękkość, zdrowy i lśniący wygląd. Reszta obietnic producenta się zgadza. Ja tego jedwabiu używam po wysuszeniu włosów, żeby nie były napuszone, ładnie błyszczały, a końcówki były ochronione.

Skład: Cyclopentasiloxane (silikon odparowujący z włosa, do zmycia wystarczy odżywka), Dimethiconol(silikon, do zmycia wystarczy łagodny szampon), Parfum(zapach), Isopropyl Myristate(ciekły wosk, emolient, daje dobry poślizg przy rozsmarowywaniu), Hydrolyzed Silk(proteiny jedwabiu), Methylparaben(konserwant), Ethylparaben(konserwant), Propylparaben(konserwant), Alpha-Isomethyl Ionone(substancja zapachowa), Benzyl Benzoate(substancja zapachowa), Eugenol(substancja zapachowa), Geraniol(znowu substancja zapachowa), Hexyl Cinnamal(jeszcze jedna substancja zapachowa), Linalool(ostatnia substancja zapachowa).

Cena i wydajność: za 30ml produktu zapłaciłam około 10zł na allegro. Nigdzie stacjonarnie nie rzucił mi się w oczy. Produkt jest bardzo wydajny, na półdługie włosy wystarczą 1-2 kropelki. Nie należy z nim przesadzać, bo możemy uzyskać efekt tłustych, przylizanych włosów. 

Dostępność: sklepy fryzjerskie, allegro.

Moja ocena: 5/5

2. L`Oreal Professionnel, Mythic Oil - odżywczy olejek do włosów

Opakowanie: z pompką, szata graficzna dużo lepsza od poprzednika. 

Zapach: przyjemny, nie jest nachalny, pachnie fryzjerem ;)

Obietnice producentaintensywne odżywienie, spektakularne rozświetlenie, miękkość włókna włosa, ułatwione suszenie i ochrona przeciw puszeniu się włosów. 

Działanie: Wszystkie obietnice producenta z wyjątkiem intensywnego odżywienia są spełnione. Włosy są pełne blasku, gładkie, zabezpieczone przed działaniem wysokiej temperatury suszarki lub prostownicy. Nie jest to efekt trwały. Czasami muszę powtarzać aplikację olejku w ciągu dnia. 

Skład: w składzie znajdziemy te same silikony co w poprzedniku, ale również olejek z awokado i olejek z pestek winogron. Poza tym konserwanty i substancje zapachowe.

Cena i wydajność: najtaniej olejek dostaniemy na allegro,  35zł/125ml. Jedna pompka olejku wystarczy na półdługie włosy. Olejek ma bardziej lejącą konsystencję, ale również zbyt duża ilość może włosy obciążyć i przetłuścić. 

Dostępność: sklepy fryzjerskie, allegro.

Moja ocena: 4+/5

***
Pamiętajcie, żeby w tego typu produktach unikać alkoholu, który będzie wysuszał włosy. Jeśli nie jesteście przekonane do silikonów w tego typu produktach możecie używać kilku kropel Waszego ulubionego oleju np. kokosowego. Pozdrawiam!



Bubel od L'Biotica

L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów farbowanych




Pierwszym bublem, który pokazuje Wam na blogu jest maseczka do włosów farbowanych firmy L'Biotica. Kupiłam ją już dawno, ale nie mogłam jej zmęczyć. W końcu sięgnęła dna i stwierdziłam, że najwyższa pora o niej napisać - niestety nie będzie to pozytywna recenzja. 

Obietnice producenta:

zdrowe, silnie zregenerowane włosy,
- aż do 80% intensywnego, żywego koloru nawet po 7 myciach,

- zamknięte łuski, nierozdwojone końcówki,
- wyjątkowa objętość fryzury,
- piękny połysk. 

SkładAqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol (And)Ceteareth-20, Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-4/Hydroxypropyl Starch Copolymer, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Acetylated Lanolin, Glycerin, Lawsonia Inermis Extract, Mel (Honey) Extract, Parfum, Amodimethicone, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Polyquaternium-59 (And) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolinone (And)Methylisothiazolinone, Citric Acid, Potassium Sorbate, Triethanolamine, Geraniol, C. I. 16255

W składzie znajdziemy m.in. olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z miodu, ekstrakt z henny oraz silikon zmywalny delikatnym szamponem. 
Nie zawiera parabenów, SLS, SLES oraz glikolu propylenowego. 

Opakowanie: standardowe dla masek Biovax, w postaci solidnego słoiczka otwieranego od góry.  Można z niego wydostać produkt do ostatniej kropelki. Opakowanie ani nie zachwyca ani nie odrzuca. 

Działanie: żadne. Włosy wyglądają po niej gorzej niż przed nałożeniem. Używałam jej pod czepek na około godzinę i jako odżywkę na 10 minut. Efekt ten sam. Włosy nie są odżywione ani nawilżone. Ciężko się rozczesują, są przyklapnięte, tępe i nie chcą się układać. Po wysuszeniu są sianowate i matowe. Nie zauważyłam żadnej ochrony koloru. Maska nie spełnia żadnych z obietnic zawartych na opakowaniu.

Zapach: słodki, lekko mdlący. Nie jest mocno wyczuwalny na włosach. 

Konsystencja: maska ma zbitą, gęstą konsystencję, nie przelewa się przez palce. Niewielka ilość wystarczy żeby pokryć równomiernie włosy. 

Cena: około 15zł za 250ml. Ja kupiłam na promocji 19zł za 500ml produktu. 

Dostępność: większość aptek, Superpharm, sklepy zielarskie.

Moim zdaniem jest to najgorsza z masek Biovax jaką używałam. Nie zużyłam jej do końca na włosy. Od jakiegoś czasu stosuję ją do golenia nóg żeby jak najszybciej się jej pozbyć. Nie polecam jej nikomu, ponieważ nie robi z włosami nic. Jeśli już ktoś chce przeznaczyć około 20zł na maskę Biovax to  najbardziej polecam wersję do włosów suchych i zniszczonych. Ja w niedługim czasie mam zamiar przetestować maskę z jedwabiem i keratyną, która jest nowością w ofercie L'Biotica. 

***

W moim zbiorze kosmetyków do włosów szykują mi się chyba jeszcze dwa buble. Jak już będę pewna, że te kosmetyki się do niczego nie nadają dam Wam znać. Oby w 2013 roku bubli było jak najmniej :) Pozdrawiam <33

Moje włosy - styczeń 2013

W dzisiejszym poście przedstawiam Wam stan moich włosów na obecna chwilę. Z rozjaśnianych końcówek zrobiły się już "miotełki", które zamierzam w najbliższym czasie obciąć. Włosów nie farbuje już od października 2011, chcę wrócić do swojego naturalnego koloru. Moje kłaczki na tym zdjęciu prostowane były na okrągłej szczotce.

z fleszem
 bez flesza

Plan pielęgnacji na najbliższy miesiąc:

  • łykać regularnie calcium panthotenicum i tran
  • obciąć końcówki ok. 3-4cm
  • po każdym myciu robić płukankę octową, cynamonową lub piwną, a efekty opisać na blogu
  • spróbować powalczyć o mój skręt bo męczy mnie suszenie włosów i prostowanie ich na szczotce. chciałabym żeby moje włosy po wyschnięciu nie były siankiem.
  • przetestować domowe maseczki na włosy
  • obserwować jak moje włosy reagują na różne produkty i składniki
  • ograniczyć wzmożone wypadanie włosów, które obserwuje od około miesiąca

Zamierzam co miesiąc robić włosową aktualizację i mam nadzieję, że w lutym pokażę Wam kręconą i zdrowszą wersję moich włosów. Pozdrawiam i do przeczytania niedługo :)

Kosmetyki DLA - Niszcz Pryszcz

Niszcz pryszcz - usuwa to co zbędne, a dostarcza tego co niezbędne.


Moja cera jest z reguły bezproblemowa. Wystarczy jej dobry krem nawilżający. Niestety jakiś czas temu na czole i policzkach pojawiły się podskórne grudki i kiedy jedna się goiła to wyskakiwały dwie następne. Przekopałam Internet w poszukiwaniu idealnego kremu na moje problemy, kiedy przypomniałam sobie o naszej płockiej firmie Kosmetyki DLA. Kremy zamówiłam online, bo nie mogłam ich nigdzie znaleźć. Ostatnio widziałam je w Drogeriach Polskich w Mazovii. Za krem na dzień zapłaciłam 17zł, za wersje na noc 15zł. Oba produkty mają po 30g.


            Kosmetyki DLA, Niszcz Pryszcz – krem na dzień

Obietnice producenta: wysuszenie wyprysków, odblokowanie porów, zmatowienie skóry na wiele godzin, intensywne nawilżanie, ochronę przed promieniowaniem UV.

Skład: Aqua/Salix Arba Bark, Aqua/Achillea Millefolium, Ceteareth-18/Cetearyl Alcohol, Borago Officinalis Oil, Isopropyl Isostearate, Glycerin, Simmondsia Chinensis Oil, Titanium Dioxide/Aluminum/Simethicone, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Kaolin, Allantoin, Panthenol, Ascorbic Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane -1,3-Diol, Citronellol, Limonene, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Linalool. 

Składniki aktywne:  świeży odwar z wierzby, świeży napar z krwawnika, glinka kaolinowa, olej jojoba, olej z ogórecznika, d-pantenol i alantoina.

PLUSY: odblokowuje i oczyszcza pory, wspomaga gojenie się krostek i przeciwdziała pojawianiu się nowych, nie wysusza skóry a nawet nieco ją nawilża, matuje, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż, nie uczula, krem znajduje się w opakowaniu typu air less, więc nie dostają się tam żadne bakterie i jest bardzo wydajny.

MINUSY: minusem może być zapach, który na początku trochę mnie odrzucał, teraz jest mi obojętny i niektórzy mogą się przyczepić do tego, że w opakowaniu nie widać ile produktu jeszcze zostało.

Moja ocena: 10/10

Kosmetyki DLA, Niszcz Pryszcz – krem na noc

Obietnice producenta: uregulowanie procesu keratynizacji, udrożnienie ujścia mieszków włosowych, zmniejszenie ryzyka powstania zaskórników, zahamowanie rozwoju bakterii, odbudowa naturalnej bariery lipidowej, pobudzenie odnowy komórkowej, skóra gładka i nawilżona.

Skład: Aqua/Salix Arba Bark, Aqua/Achillea Millefolium, Ceteareth-18/Cetearyl Alcohol, Borago Officinalis Oil, Isopropyl Isostearate, Glycerin, Simmondsia Chinensis Oil, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Kaolin, Allantoin, Panthenol, Lactic Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane -1,3-Diol, Citronellol, Limonene, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Linalool. 

Składniki aktywne: świeży odwar z wierzby, świeży napar z krwawnika, AHA, olej jojoba, olej z ogórecznika, d-pantenol i allantoina.

PLUSY: jeszcze lepiej radzi sobie w kwestii anty trądzikowej, nawilża lepiej od wersji na dzień, ma gęstszą konsystencję, jest bardziej treściwy i wydajny

MINUSY: te same co w poprzedniej wersji; krem również gorzej się wchłania, rano po obudzeniu czasami mam tłustawą cerę.

Moja ocena: 9/10

Trudno jednoznacznie określić, który z tych kremów lepiej wpłynął na moją cerę. Myślę, że połączenie kuracji na dzień i na noc da najlepsze rezultaty. W trakcie stosowania tych kremów z dnia na dzień moja skóra wyglądała znacznie lepiej i piękniała w oczach. Dalej będę używać tych kosmetyków dopóki się nie skończą, a później chciałabym przetestować inne wersje. Niszcz Pryszcz to mój absolutny hit i polecam go wszystkim dziewczynom, które zmagają się z niedoskonałościami cery. 

***
To już wszystko na dziś, pozdrawiam Was wszystkie i zachęcam do przyjrzenia się bliżej produktom marki Kosmetyki DLA :)))

Moje motywatory (1)

Dziś w takiej luźniejszej notce chciałabym Wam pokazać zdjęcia fryzur i konkretnych osób, które motywują mnie do ciągłej walki o piękne włosy. Gdy przychodzi kryzys z powodu lenistwa lub źle wyglądających włosów zawsze spoglądam na te zdjęcia i wiem że jest warto poświęcać trochę czasu, by mieć piękne włosy :) 


A teraz trzy panie, posiadaczki przepięknych włosów, na widok których zielenieje z zazdrości ;)

Nina Dobrev, czyli Elena z "Pamiętników wampirów"


Kim Kardashian znana z tego, że jest znana ;)


oraz nasza Marta Żmuda Trzebiatowska



***
Podobają Wam się moje typy? A kogo Wy podziwiacie za piękne włosy? Dajcie znać w komentarzach. A ja już teraz zapraszam na następną, tym razem nie włosową notkę. Do przeczytania <3

Scandic Line LaStrada - milk mask

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie maska firmy Scandic Line z mlekiem i miodem.





Opis producenta: odżywka zakwaszająca, polecana szczególnie po zabiegu farbowania farbą. Przywraca włosom naturalne pH, zamyka łuski włosa, zapobiegając tym samym wymywaniu koloru. Unikalna formuła zawiera proteiny mleka oraz ekstrakt z miodu.

Maskę Scandic Line kupiłam w hurtowni kosmetycznej i za 250ml zapłaciłam 7zł. Z tego co się orientuję są też litrowe opakowania za około 20zł. Maska zamknięta jest w poręcznym opakowaniu, z którego wydobędziemy produkt do samego końca. Z tego co zdążyłam się zorientować zostało zmienione opakowanie oraz skład.

Stary skład:  Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetimonium Chloride, Propylene Glycol, Panthenol, Phenyltrimethicone,Hydrolyzed Milk Protein, Honey Extract (Mel), Parfum, Methylisothiazoline, Methylchlorisothiazolinone,Lactose, Benzyl Benzoate
                                                                                         
Nowy skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20,  Cetrimonium Chloride, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate,  Propylene Glycol, Panthenol, Phenyltrimethicone,Hydrolyzed Milk Protein, Honey Extract (Mel), Parfum, Lactose, Benzyl Benzoate, Methylisothiazoline, Methylchlorisothiazolinone

Do nowej wersji został dodany przede wszystkim składnik antystatyczny działający również kondycjonująco na włosy, zmiękczająco i nawilżająco. Ma on także ułatwiać rozczesywanie. Dalej dodano emolient i znowu składnik antystatyczny, ułatwiający rozczesywanie.

Moja opinia: Uwielbiam tę maskę. Ma śliczny zapach (dla mnie pachnie sernikiem ;pp), idealną konsystencję – nie spływa z włosów, a najważniejsze jest to co robi z włosami. Włosy po niej są mięsiste, nawilżone, nie elektryzują się, pięknie się błyszczą, są sypkie i idealnie się rozczesują. Nie znalazłam w niej żadnych minusów.  Zapach po wysuszeniu utrzymuje się całkiem długo. Polecam każdemu rozejrzeć się za tą maską np. na allegro albo w hurtowni fryzjerskiej. Ja po skończeniu mojego małego opakowania zdecydowanie odkupie litrowe ;) Tej masce daje 5/5. 

***
Próbowała któraś z Was tej maski? Słyszałyście o niej? Dajcie znać i do przeczytania niedługo :)

Marion: ocet z malin i mgiełka chroniąca przed wysoką temperaturą

Dziś przychodzę do Was z recenzją dwóch produktów firmy Marion. Oba produkty kupiłam w Drogeriach Polskich. Jeśli chcecie wiedzieć co o nich sądzę, to zapraszam do czytania ;)



1. MARION- mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury.

W dość poręcznym opakowaniu z atomizerem otrzymujemy 130ml produktu za około 7-8zł. Mgiełka jest stosunkowo wydajna, ma specyficzny średnio przyjemny zapach, chemiczny skład. Całkiem dobrze radzi sobie z ochroną przed wysoką temperaturą suszarki (prostownicy używam rzadko). Należy uważać, żeby nie przesadzić z ilością, bo potrafi skleić włosy. Producent obiecuje, że włosy będą miękkie, elastyczne, nie będą się puszyć ani elektryzować. Co do nadania miękkości nie mogę się zgodzić. Włosy czasami po użyciu są sztywne, nie elektryzują się, a puszenie jest ograniczone. Do minusów można też zaliczyć dostępność. Produkty Marion można znaleźć czasami w Naturze, Drogeriach Polskich, małych osiedlowych drogeriach i w internecie oczywiście. 

Moja opinia: Jeśli napotkacie gdzieś ten produkt to warto spróbować, zwłaszcza że jest niedrogi a spisuje się całkiem nieźle. Po skończeniu swojego opakowania pewnie będę szukać czegoś innego. Ja oceniam mgiełkę na 3,5/5

Skład: Aqua, Sodium Laneth-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Trimethylsilylamodimethic one (And) C11-15 (And) Pareth-5 (And) C11-15 Pareth-9, Propylene Glycol, PEG - 12 Dimethicone, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Parfum, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolino ne (And) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin

2. MARION - kąpiel odbudowująca włosy, ocet z malin.

Tutaj opakowanie też mamy poręczne, lekkie, przezroczyste, widać ile produktu zostało. Cena i pojemność identyczna jak w przypadku mgiełki. Kąpiel pachnie nieco chemicznie, próżno doszukiwać się tutaj zapachu maliny. Producent pisze, że preparat należy nakładać na umyte włosy, odczekać minutę i spłukać. Aplikacja z tego opakowania nie należy do najłatwiejszych. Kąpiel łatwo przelewa się przez palce, a nakładając od razu na włosy nie kontrolujemy wylewanej ilości. Preparat łatwo spłukuje się z włosów, nie obciąża ich. Nabłyszcza i minimalnie ułatwia rozczesywanie. Niestety na odbudowę włosów nie ma co liczyć. Do minusów trzeba też zaliczyć kiepską wydajność. Jedno opakowanie do półdługich włosów starczy na 6-7 użyć. 

Moja opinia: Lubię ten produkt, ale nie używam po każdym myciu bo musiałabym kupować nową buteleczkę co dwa tygodnie. Podoba mi się efekt nabłyszczenia, ale jeszcze lepszy uzyskalibyśmy po domowej płukance z octu. Pewnie jeszcze kiedyś kupię kolejne opakowanie, ale na razie robię sobie przerwę.  Ten produkt oceniam na 4/5

Skład: Aqua, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Polyquaternium-70 (and) Dipropylene Glycol, Propylene Glycol, Coceth-7 (and) PPG-1-PEG-9 Lauryl  Glycol Ether (and) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Acetum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Rubus Idaeus Fruit Extract, PEG-12 Dimethicone, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Parfum, Methylizothiazolinone, Cl 16255, Cl 16185

***
Mam nadzieję, że recenzja przypadła Wam do gustu. Jeśli macie jakieś doświadczenia z tymi produktami to koniecznie dajcie znać! Pozdrawiam <3

Postanowienia i plany na rok 2013

Początek stycznia to czas postanowień noworocznych. Nowy Rok traktujemy jako start i początek czegoś nowego. Blogosferę opanowały wpisy dotyczące postanowień, planów. Sama postanowiłam wypunktować swoje postanowienia, by mieć większą motywację do ich realizacji i żeby za rok móc do nich wrócić i sprawdzić jak mi poszło, czy dałam radę ;)






  1. Zagęścić włosy, przez regularne stosowanie wcierek i łykanie witamin.
  2. Zacząć pić siemię lniane, które ma szereg właściwości upiększających.
  3. Olejować włosy przed każdym myciem.
  4. Zużywać regularnie kosmetyki zanim kupię następne (nie dotyczy kosmetyków do włosów ;))
  5. Regularnie nawilżać swoje ciało balsamami/olejkami.
  6. Zacząć ćwiczyć z Ewą Chodakowską.
  7. Zawsze spać w związanych włosach i ograniczyć używanie suszarki.
  8. Jeść więcej owoców i warzyw, pić więcej wody i zielonej herbaty.
  9. Wprowadzić bardziej naturalną pielęgnację włosów i twarzy.
***
To chyba wszystkie z tych najważniejszych postanowień urodowo-zdrowotnych. Wrócę do nich za rok, by przekonać się czy wytrzymałam ;) Życzę Wam dziewczyny, żebyście wytrwały w swoich postanowieniach i zamierzeniach. Pozdrawiam <3