Wakacyjni ulubieńcy ostatnich tygodni



Po denku czas na ulubieńców ostatnich tygodni. Nie ma ich dużo, bo szczególnie polubiłam się tylko z pięcioma produktami, ale ostatnio mało eksperymentuje i raczej trzymam się sprawdzonych produktów.



Pierwszy ulubieniec do włosów to nawilżający szampon z aloesem Cien (do dostania tylko w Lidlu), który kupiłam właściwie przez przypadek, bo zachęciła mnie jego niska cena i aloes w składzie. Kosmetyk ten okazał się strzałem w dziesiątkę i towarzyszy mi teraz przy każdym myciu. Łagodnie oczyszcza, nie wysusza ani skóry głowy ani włosów na długości. Przyjemnie pachnie, dobrze się pieni i nie plącze włosów. Nie obciąża, włosy po wysuszeniu pięknie błyszczą. Już dawno nie byłam tak zadowolona z żadnego szamponu.



Po drugie maska do włosów z Alterry, którą używam już bardzo długo i jest to raczej jeden ze starszych ulubieńców. Używam jej minimum raz w tygodniu na około 10-15 minut i u mnie tak spisuje się najlepiej. Włosy są miękkie, wygładzone i błyszczące.



Olejek arganowy to kosmetyk uniwersalny. Używam go przede wszystkim do olejowania włosów i do pielęgnacji twarzy. Ma specyficzny zapach, ale działa cuda. Włosy po olejowaniu błyszczą i wyglądają na bardzo zdrowe. Olejku używam raz w tygodniu do twarzy zamiast kremu na noc. Rano skóra jest miękka, nawilżona, a cera wygląda zdrowiej. Zdarzyło mi się go używać na suche skórki przy paznokciach i w tej roli też spisywał się bardzo dobrze.



Krem Alantan dermoline kupiłam pod wpływem blogerek, które zachwycały się jego właściwościami i działaniem. Na początku używałam do twarzy jako krem na dzień i radził sobie bardzo dobrze. Nawilżał, ale nie zostawiał skóry tłustej. Ostatnio jednak po wakacjach nad morzem przypiekłam trochę skórę na łydkach i stwierdziłam, że wypróbuję ten krem właśnie na oparzenia słoneczne ze względu na alantoine i pantenol w składzie. Alantan spisał się w tej roli lepiej niż jako krem do twarzy. Ukoił pieczenie i zapobiegł łuszczeniu się skóry. Wiem, że są też inne wersje Alantanu i na pewno je wypróbuję.


Antybakteryjny tonik normalizujący z Bielendy, który kupiłam w Rossmannie na promocji około dwa miesiące temu i od tamtej pory się z nim nie rozstaję. Co jest dla mnie najważniejszee to że nie zawiera alkoholu, co często zdarza się w tonikach dla skóry trądzikowej. Moja skóra jest wrażliwa i staram się unikać toników na bazie alkoholu, bo mi nie pomagają a wręcz szkodzą. Odświeża twarz, nie podrażnia, przyspiesza gojenie  wyprysków i zapobiega powstawaniu nowych. Dla mnie hit w pielęgnacji twarzy.



I to by było na tyle, jak wspominałam na początku nie ma tego dużo, ale wszystko jest warte wyprobowania. Znacie/lubicie, któryś z moich ulubieńców? Pozdrawiam z zachmurzonego Świnoujścia!

Projekt denko #5 i trzy buble


Dziś przyszedł w końcu czas na pozbycie się pustych opakowań, które leżały i czekały na swoją kolej. Nie ma tego wybitnie dużo, jednak udało mi się uszczuplić włosowe zapasy. Niestety trafiły mi się trzy produkty do włosów, z których działania nie byłam do końca zadowolona. Jeśli jesteście zainteresowane krótkimi recenzjami kosmetyków, które towarzyszyły mi przez ostatnie tygodnie to zapraszam do czytania!



Fitomed szampon do włosów koloryzowanych na odcienie ciemne jest jednym z moich ostatnich odkryć. Kupiony za około 8-9zł na doz.pl. Co prawda nie mam włosów farbowanych, ale chciałam jakoś podbić ich naturalny brązowy kolor, dlatego zdecydowałam się na ten szampon. Bardzo dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał, ale jednocześnie lekko je plątał. Po umyciu włosy pięknie błyszczały i nabierały głębszego odcienia. Barwa szampon pokrzywowy i żurawinowy to stałe punkty w mojej pielęgnacji włosów. Używałam ich raz w tygodniu do oczyszczania włosów i skóry głowy. Prosty skład i niska cena zdecydowanie zachęcają do powtórnego ich zakupu. Dove szampon wygładzający do puszących się włosów, który znalazł się w mojej łazience przez przypadek. Nie mam z szamponami Dove dobrych wspomnień, jednak ten zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Nie obciążał, faktycznie wygładzał włosy i nadawał połysk. Zapach miał typowy dla produktów Dove. Moim zdaniem warto go wypróbować. 



Dwa bardzo podobne do siebie szampony z Alverde i Alterra nadające połysk. Oba miały podobny zapach, konsystencję i zbliżony do siebie skład. Były okej, ale mojego serca nie skradły. Garnier Ultra Doux odżywka z olejkiem awokado i masłem karite czyli hit na blogach włosomaniaczek. Jedne dziewczyny ją uwielbiają a inne wręcz przeciwnie. U mnie spisywała się bardzo dobrze i pewnie kiedyś kupię ją ponownie, chociaż słyszałam, że pozmieniali coś w składzie. Nivea Long Repair odżywka do włosów długich i rozdwajających się. Pisałam o niej osobny post. Mój ulubieniec i stały gość w łazience. Juz kupiłam kolejne opakowanie. Polecam wypróbować, jeśli jeszcze nie miałyście okazji. 


Trzy suche szampony, których ostatnio używam rzadziej, a jak już to raczej w celu dodania objętości. Suchy szampon z Isany w porównaniu do Batiste wypada bardzo słabo. Zapach okropny i działanie gorsze. Te z Batiste pachną bardzo ładnie, dobrze odświeżają włosy i unoszą je u nasady. Można je już dostać w sklepach stacjonarnych jak i w sklepach internetowych. 


I na koniec niestety trzy buble, które mi sie trafiły. Joanna Rzepa odżywka wzmacniająca, która ani nie odżywiała ani nie wzmacniała. Rzadka konsystencja, specyficzny zapach, brak jakiegokolwiek działania na włosach. Marion Termoochrona mgiełka chroniąca włosy przed wysoką temperatura. Nie umiem ocenić, czy chroniła przed wysoką temperaturą ale niestety u mnie całkowicie sie nie sprawdziła. Sklejała włosy i robiła z nich sianko, nie ważne czy użyłam jej mniej czy więcej. Nie dałam rady nawet jej zużyć do końca i mniej więcej połowa wylądowała w śmietniku. Timotei szampon nadający objętość to taki pół bubel. Mniej więcej do połowy buteleczki byłam z niego zadowolona, bo bardzo ładnie doczyszczał włosy i odbijał je od nasady. Później niestety zaczął obciążać włosy, które szybko po umyciu zaczynały wyglądać nieświeżo. 


To już wszystkie moje włosowe zużycia z ostatnich tygodni. Najbardziej cieszę się z pozbycia tych trzech ostatnich produktów, które u mnie niestety się nie sprawdziły i nie robiły nic z tego co obiecywał producent. Używałyście coś z tych kosmetyków, które udało mi się zużyć? Sprawdziły się Wam czy wręcz przeciwnie? Pozdrawiam z całkowitego odludzia w Bieszczadach!

Aktualna pielęgnacja włosów - maj 2014

Hej! Mam nadzieję, że u Was też już lato w pełni. W Poznaniu mamy piękną pogodę, szkoda tylko, że zbliża się sesja i trzeba zabierać się za naukę. 

Dziś chciałabym pokazać kosmetyki, których używam na codzień do pielęgnacji włosów. Ostatnio stawiam na minimalizm, staram sie zużywać kosmetyki na bieżąco, kupować tylko to co mi jest potrzebne i co dobrze sprawdza się na moich włosach. Na chwilę obecną praktycznie zużyłam wszystkie zapasy, które uzbierałam przez całe włosomaniactwo. Zapraszam do czytania!

SZAMPONY


1. Fitomed, szampon do włosów koloryzowanych na odcienie ciemne - szampon zawiera wyciąg z herbaty i henny, używam go do codziennej pielęgnacji, bo po moim ombre praktycznie nie ma już śladu, a chce troche podrasować naturalny kolor. Dobrze domywa włosy, średnio się pieni, nadaje ładny połysk, lekko plącze i jest średnio wydajny(pewnie przez lejącą konsystencję). Cena jest zachęcająca, ja swoją buteleczkę kupiłam na doz.pl za około 9zł. Plusem jest to, że nie zawiera SLS, SLES jest w połowie składu a na początku ekstrakty roślinne. 

2. Balea Professional, szampon do włosów suchych z olejkiem arganowym - bardziej treściwy szampon, o gęstszej konsystencji. Używam go głównie wtedy, gdy końcówki włosów zaczynają się przesuszać. Dobrze się pieni, ładnie oczyszcza, nie obciąża. Jest całkiem wydajny, pięknie pachnie i nie plącze włosów. Na początku składu SLES, a na końcu olejek arganowy (więc nie ma co liczyć na jego działanie). Można go dostać w drogerii DM za około 1,5euro albo w sklepach internetowych za około 10zł. 

ODŻYWKI


1. Pantene, odżywka do włosów słabych i zniszczonych (stare opakowanie) - całkiem fajna odżywka, ale jakiegoś szału nie ma. Ma w składzie silikon, ładnie wygładza włosy, niweluje puszenie, nadaje połysk. Jakiś głębszych właściwości odżywczych nie zauważyłam. Jest bardzo wydajna, co może być plusem jak i minusem. Cena na promocji to ok. 10zł za 400ml produktu.

2. Balea Professional, odżywka do włosów suchych z olejkiem arganowym - kupiona do kompletu z szamponem. Dobra odżywka do stosowania na codzień. Nie obciąża włosów, łatwiej rozczesać po niej włosy, nadaje połysk. Minusem może być jej konsystencja, która jest rzadka, odżywka czasami ucieka przez palce. Dostępność i cena tak samo jak w przypadku szamponu.

OLEJKI I WCIERKI


1. Green Pharmacy, jedwab w płynie - używam go obecnie do zabezpieczania końcówek na suche lub na mokre włosy. To już moje drugie opakowanie. Jedwab jest wydajny, wystarczy kropla na pokrycie końcówek. Ładnie wygładza, nie obciąża włosów, końcówki po nim prezentują się dużo lepiej. Cena około 8zł m.in do dostania w drogerii Natura. 

2. Green Pharmacy, wzmacniający eliksir ziołowy do włosów - u mnie stosowany jako wcierka, na długość się nie sprawdził. Absolutny ulubieniec w tej kwestii, cała gama wyciągów roślinnych, nie zawiera alkoholu, u mnie spowodował wysyp baby hair. Staram się używać tego eliksiru przed każdym myciem, najlepiej na całą noc. Wcieram w skalp i dodatkowo robię masaż dłońmi lub tangle teezerem. Koszt też w granicach 10zł, więc warto wypróbowac.

3. Green Pharmacy, olejek łopianowy z olejkiem arganowym - niby spoko, ale jakiś super rezultatów nie zauważyłam. Łatwo się domywał, nawilżał włosy, ale jakiejś większej poprawy kondycji włosów nie zauważyłam. Pewnie do niego nie wrócę, bo w kolejce czeka czysty olej arganowy i olej ze słodkich migdałów. 

MASKI


1. Alterra, maska do włosów suchych i zniszczonych z granatem i aloesem - to już moje kolejne opakowanie. Dla mnie jest to raczej bardziej treściwa odżywka. Używam jej raz w tygodniu, zostawiając na włosach na około 10 minut. Jej plusami są: dostępność (każdy Rossmann), cena (ok.8zł), działanie (ułatwia rozczesywanie, nawilża, wygładza, nie obciąża). Minusem dla mnie jest zapach, za którym nie przepadam. 

2. Scandic Line, kokosowa maska do włosów zniszczonych- hit hitów. Polecam ten produkt, każdej koleżance i jak do tej pory wszystkie podzielają moje zachwyty. Genialna maska, która pięknie nawilża, włosy po niej są gładkie, miękkie, szczotka sunie po nich jak po maśle :D Co jest jeszcze ważne to nawilżenie długo się utrzymuje, a włosy przepięknie pachną kokosem. Można ją dostać na allegro, albo w sklepach fryzjerskich. ja za litr odżywki zapłaciłam ok. 18zł. 

STYLIZACJA


To jest akurat uboga część w mojej codziennej włosowej rutynie. Zazwyczaj nie stosuję nic do stylizacji, ale jak już mi się zachce to od święta używam albo soli morskiej z Toni&Guy albo pianki nadającej objętość z Got2be albo zwykłego lakieru do włosów. Sól morska ma tendencję do przesuszania włosów, dlatego nie stosuję jej codziennie, pianka bardzo ładnie odbija włosy od nasady przez co fryzura nabiera objętości. Lakier jak to lakier, ładnie utrzymuje fryzurę na miejscu również delikatnie nadając objętości. 


Macie któryś z tych kosmetyków? Lubicie czy może nie lubicie? Dajcie znać w komentarzach czego Wy używacie do codziennej pielęgnacji, może podpatrze dla siebie coś nowego. Pozdrawiam z mega upalnego Poznania!

WYNIKI ROZDANIA

W piątek zakończyło się moje pierwsze rozdanie. Przede wszystkim chciałabym podziękować za tak duże zainteresowanie, mam nadzieje, że obserwatorzy którzy mi przybyli zostaną ze mną na dłużej. Przejrzałam, wszystkie komentarze i spisałam kosmetyki, które polecałyście. Największą popularnością cieszył się chyba olejek arganowy, którego nie miałam jeszcze przyjemności testować, a czuję że dużo tracę (a raczej moje włosy :D)

Miałam dwa zestawy kosmetyków do rozdania, dlatego będzie też dwóch zwycięzców.


1. Kamila B (Hair World)

2. bognyprogram

Serdecznie gratuluję i już piszę do dziewczyn maile! Bądźcie czujne, ponieważ już niedługo nowy włosowy post! 

Małe rozdanie włosowe

W związku z tym, że niedawno przekroczyłam liczbę 100 obserwatorów, a łączna liczba wyświetleni bloga wynosi ponad 20 000 postanowiłam zorganizować małe rozdanie dla Was. Chciałabym podziękować za to, że jesteście, komentujecie i mimo przerw w blogowaniu ciągle mogę na Was liczyć. 





Mam do rozdania dwa zestawy kosmetyków do włosów. W skład pierwszego wchodzi kokosowa odżywka Balea i maska kokosowa Scandic Line, a w skład drugiego zestawu wchodzi odżywka Balea z figą i bananowa maska Scandic Line. A co trzeba zrobić żeby wygrać? Zasady są bardzo łatwe. Po pierwsze musicie być publicznym obserwatorem tego bloga i w komentarzu wyrazić chęć zgłoszenia się. Chciałabym też żebyście w komentarzu odpowiedziały na pytanie: „Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do pielęgnacji włosów?” Dodatkowo możecie umieścić baner na swoim blogu informujący o rozdaniu. 





1. Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja, czyli właścicielka bloga 
http://kosmetyczkapelaski.blogspot.com/
2. Nagrody są nowe, zakupione specjalnie na potrzeby rozdania.
3. Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w rozdanie jest bycie publicznym obserwatorem tego 
bloga oraz wyrażenie chęci wzięcia udziału poprzez pozostawienie komentarza pod tym postem.
4. Dodatkowe punkty - losy można zdobyć poprzez umieszczenie banera na swoim blogu 
informującego o rozdaniu- nie jest to obowiązkowe.
5. Rozdanie trwa od 24 stycznia do 14 lutego 2014r. do godz. 23:59.
6. Blogi założone tylko do celów "rozdaniowych" nie będą brane pod uwagę.
7. Zwycięzców wyłonię drogą losowania.
8. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu http://kosmetyczkapelaski.blogspot.com/ w terminie do 4 dni od dnia
losowania.
9. Zwycięzcy będą mieli 7 dni na potwierdzenie i przesłanie danych, jeżeli nie zgłoszą się przez ten czas zostaną
wylosowane kolejne osoby.
10. Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
11. Rozdanie nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych zakładach wzajemnych.


wzór komentarza
obserwuję jako:
odpowiedź na pytanie:
mail:
baner TAK(link)/ NIE:

Zachęcam do udziału i życzę wszystkim powodzenia!!!


Zakupy pielęgnacyjne z DMu

Witam Was w Nowym Roku. Mam nadzieje, że dla każdego będzie on lepszy niż 2013 :). Brakowało mi strasznie blogowania, przez te dwa miesiące, przez które mnie tu nie było. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Zapraszam na dzisiejszy post z zakupami.

Przed świetami dostałam propozycję nie do odrzucenia. Koleżanka mieszkająca w Niemczech, zapytała czy nie chciałabym paru rzeczy z drogerii DM. Stefi wracała akurat na święta do domu, dałam jej liste zakupów i wczoraj odebrałam swoje zamówienie. Dziś rano rozłożyłam wszystko na łóżku i postanowiłam podzielić się z Wami moimi zakupami :)



Oczywiście jak na włosomaniaczke przystało, nie zabrakło szamponów i odżywek. Wybrałam zestaw nabłyszczający i nawilżający. Już teraz moge powiedzieć, że odżywka z figą ma piękny zapach.


Kolejne żele pod prysznic o zapachu mandarynek, kokosa i nektarynki oraz limonkowy. Piękne zapachy, niska cena, czego chcieć więcej. Z miłości do kokosa wybrałam też balsam do ciała, ale zapach nie jest taki jaki sobie wyobrażałam, zobaczymy jakie będzie działanie.


Kolejna porcja kosmetyków do włosów. Nawilżający szampon i odżywka z Alverde i z Balea Professional regenerujący szampon i odżwyka z olejkiem arganowym. O tych produktach słyszałam wiele dobrego, teraz będę mogła się przekonać, jak sprawdzą się na moich włosach.


No i na koniec pięlęgnacja twarzy i ciała. Oliwkowy krem do rąk, żel do mycia twarzy dla cery normalnej lub mieszanej, krem pod oczy z mocznikiem (o którym usłyszałam na youtubie od Szavki), nasączone płatki do demakijażu oczu i masło do ciała z Alverde o zapachu malin, truskawek i jagód. 

Żadnej z tych rzeczy jeszcze nie używałam, pomacałam troche i powąchałam, ale nic więcej nie mogę powiedzieć. Używałyście któregoś z tych produktów? Dajcie znać w komentarzach co o nich sądzicie, a jak nie miałyście z nimi styczności, to o którym z produktów chciałybyście najpierw przeczytac. Pozdrawiam i do przeczytania niedługo!

Ubogi projekt denko - październik 2013.

Skończył się październik i nadszedł czas na opróżnienie mojej torby w projektem denko. Jak się okazało denko w tym miesiącu jest raczej ubogie. Nie zużyłam większości produktów, które chciałam zużyć. Mam nadzieję, że w listopadzie lepiej mi pójdzie. Jeśli jesteście zainteresowane kosmetykami, które wykończyłam zapraszam do dalszej części posta :)


Po pierwsze kremy do rąk. Na dworze zaczyna robić się chłodno, na czym cierpią nasze dłonie. Zawsze w torebce noszę krem i staram się pamiętać o regularnym jego używaniu.

1. Alterra, krem do rąk 'Granat i Aloes' - przeciętniaczek, nic specjalnego. Całkiem szybko się wchłaniał, ale uczucie nawilżenia szybko znikało. Nie pasował mi też jego zapach. Ja jesienne miesiące potrzebuję czegoś bardziej treściwego. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE

2. Garnier, regenerujący krem do rąk - tragedia. Słabo nawilżał, na pewno nie regenerował, zostawiał tłustą powłoczkę na dłoniach i paznokciach, przez co lakier wyglądał jakby był matowy. Niestety u mnie się nie sprawdził. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Isana, krem do rąk z mocznikiem - bardzo dobry produkt. Gęsty, wydajny, szybko się wchłania, doskonale nawilża i pielęgnuje dłonie. Do plusów możemy zaliczyć jego niską cenę. Jedyny mały minus dla mnie to zapach. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE


4. Beauty Formulas, głęboko odżywiający wosk do włósów- całkiem przyjemny produkt. Ładnie nawilżał i wygładzał włosy, czasami je obciążał. Ciężko było go spłukać z włosów, ciągle miałam wrażenie, że coś na nich jest. Można go dostać często na promocji w Super Pharm. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE, nie zachwycił mnie na tyle, żebym leciała po kolejne opakowanie.

5. Nivea Long Repair, odżywka do włosów długich i łamliwych- mój KWC. Osobna recenzja TUTAJ. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE (a nawet już mam kolejne opakowanie pod prysznicem)

6. Rival de Loop, mleczko do demakijażu z ginko i ogórkiem - nic specjalnego. Przeciętne mleczko do zmywania twarzy, bo makijażu oka raczej nie ruszało. Teraz zdecydowanie bardziej wolę płyny micelarne, dlatego do mleczek raczej nie wrócę. NIE KUPIĘ PONOWNIE


7. Ziaja masło kakaowe, maska wygładzająca do włosów - raczej odżywka niż maska. Ładnie wygładzała włosy i ułatwiała rozczesywanie. Zapach był nieco inny niż w przypadku reszty kosmetyków z masłem kakaowym z Ziaji. Ogólnie spisywała się całkiem nieźle. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

8. Ziaja, maska intensywna odbudowa- mój ulubieniec za niewielkie pieniądze. To już moje kolejne zużyte opakowanie. Włosy po jej użyciu są gładkie, nawilżone, ładnie się układają. Czasami lubię dodawać do niej jakieś półprodukty, kiedy moje włosy potrzebują mocniejszej regeneracji. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

9. Ziaja sopot spa, masło do ciała - gęste, średnio wydajne masło o świeżym i nieco morskim zapachu. Dobrze nawilżało i szybko się wchłaniało. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE, ale na letnie miesiące.


10. Wibo Extreme Lashes, pogrubiający tusz do rzęs - bardzo dobry tusz w niskiej cenie. Nie skleja, nie robi pajęczych nóżek. Rzęsy są wydłużone, rozdzielone i delikatnie pogrubione. Dla uzyskania wyraźniejszego efektu można nałożyć dwie warstwy. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

11. Essence I love extreme, pogrubiający tusz - dla mnie niewypał. Szczoteczka większa od mojego oka, ciężko było nią malować. Sklejał rzęsy, nie wydłużał, odbijał się na górnej powiece. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE

12. Essence Longlasting eye pencil, długotrwała kredka do oczu - moja w kolorze 02 hot chocolate. Piękny i intensywny kolor, utrzymuje się cały dzień bez rozmazywania. Nie trzeba jej temperować, łatwo zrobić cienką i precyzyjną kreskę, a to wszystko za około 7zł. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE


13. Nail Tek II, odżywka do rozdwajających paznokci - czytałam o niej same pozytywne opinie, niestety u mnie cudów nie zdziałała. Była okej, ale nie wzmocniła paznokci tak jakbym chciała. Zużyłam ją jako bazę pod lakier i sprawdzała się w tej roli bardzo dobrze. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE

14,15. Odżywki do paznokci z Eveline - kontrowersyjne odżywki, albo się je kocha albo nienawidzi. Mi krzywdy na paznokciach nie zrobiły, jedynie strasznie wysuszały skórki. Nie widziałam między nimi jakiś różnic w działaniu. Niestety obie odżywki bardzo szybko zgęstniały i nie nadają się już do używania. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE 

16. Essence, sealing top coat- ładnie nabłyszcza, szybko wysycha, przedłuża trwałość lakieru. Mam już kolejną buteleczkę. Jest to mój must have, kiedy biorę się za malowanie paznokci. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

***
To już tyle na dziś, życzę Wam miłego weekendu spędzonego pod kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty. Do przeczytania niedługo!

Moje baby hair - suplementy i kosmetyki.

We wrześniowej aktualizacji włosów pokazywałam Wam moje wyhodowane baby hair, z których niedługo będę mogła sobie czesać grzywkę. Dziś chciałabym opisać dokładniej, co moim zdaniem przyczyniło się do tego, że w moim zakolach pokazały się nowe włoski. Nie będę tu pisała o żadnych szamponach i odżywkach, ponieważ według mnie zostawiamy takie produkty na zbyt krótki czas na naszych włosach, żeby mogły jakoś znacząco wpłynąć na pobudzenie wzrostu.  Zacznijmy od tego, co zadziałało od środka.




  1. Regularnie przyjmowałam BIOTEBAL i CYNK.
W ulotce czytamy, że Biotebal to preparat witaminowy, stosowany w niedoborze biotyny, czyli witaminy z grupy B. Jego niedobór może powodować zaburzenia wzrostu włosów i paznokci. . Biotyna wspomaga procesy powstawania keratyny i różnicowania się komórek naskórka oraz włosów i paznokci, poprawiając ich stan. 



Cynk jest mikroelementem, którego niedobór powoduje pogorszenie się stanu włosów, skóry i paznokci.


Oba preparaty zostały mi polecone przez panią dermatolog. Zaczęłam je przyjmować od razu tego samego dnia po wizycie. I nawet nie zorientowałam się, że mam baby hair, a włosy na długości rosną zdecydowanie szybciej. Dopiero zostałam uświadomiona przez fryzjerkę, która myjąc mi włosy, zwróciła uwagę  na sterczące, już całkiem długie antenki przy zakolach. Teraz miałam okres przerwy w przyjmowaniu, ale od jutra wracam już do kuracji i regularnego przyjmowania suplementów.

  1. Przed każdym myciem na noc wcierałam ziołowy Eliksir wzmacniający włosy z Green Pharmacy.


Ten kosmetyk stał u mnie na półce już dłuższy czas. Początkowo używałam go jako mgiełki na włosy i kompletnie się nie sprawdził. Przesuszał i plątał, a włosy były szorstkie i matowe. Dlatego go odłożyłam i stwierdziłam, że zioła może jednak nie są dla moich włosów. Pewnego dnia stwierdziłam, że nie mam żadnej wcierki więc spróbuję używać tego Eliksiru wcierając go tylko w skórę głowy. Robiłam to przed każdym myciem na noc, czyli średnio co dwa dni. Nie zauważyłam żadnego przesuszenia skóry głowy. Widocznymi efektami było za to wzmocnienie włosów, ograniczenie wypadania i wysyp nowych baby hair. Na pewno kupię ponownie ten Eliksir ze względu na jego działanie i bardzo dobry skład, w którym nie znajdziemy alkoholu tylko dużo ekstraktów roślinnych.

  1. Piłam nieregularnie pokrzywę i skrzyp, łykałam tran i myłam włosy szamponem pokrzywowym.
Nie wiem na ile picie herbatek ziołowych i mycie włosów szamponem pokrzywowym, który trzymam na włosach chwilę mogło przyczynić się do pobudzenia wzrostu włosa. Chciałabym pokrzywę i skrzyp pić regularnie, ale niestety nie jestem w stanie znieść tego smaku.

***
Czekam w komentarzach na Wasze sprawdzone sposoby i kosmetyki pobudzające wzrost włosów. A już w niedługim czasie na blogu pojawi się niespodzianka dla Was. Pozdrawiam!




PROJEKT DENKO - wrzesień.

Po wakacjach nazbierało mi się troche pustych opakowań, które chomikuję w wielkiej torbie i każdy kto przychodzi do mnie zawsze się pyta po co mi puste opakowania ;). Kosmetyki zaczeły powoli się z torby wysypywać, dlatego postanowiłam, że czas zrobić zdjęcia i dodać kolejny post na bloga o denku. Uzbierało mi się całkiem dużo produktów. Niektóre z nich były niewypałem, a niektóre okazały się być ulubieńcami. Zapraszam do oglądania :)


1. Ziaja Ulga, płyn micelarny – jeden z gorszych płynów jakie używałam. Z makijażem oka nie radził sobie wcale. Szczypał w oczy i trzeba było trzeć wacikiem żeby zmyć cokolwiek. Z makijażem twarzy było już lepiej, ale też nie zachwycał. Kosztował parę złoty, był całkiem wydajny, ale NIE KUPIĘ PONOWNIE.

2. Ziaja, uniwersalny płyn do demakijażu oczu – według mnie był bardzko kiepski. O zmyciu tuszu nie było mowy. W dodatku był niewydajny. Zużyłam do zmywania twarzy. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

3. Be beauty, płyn micelarny – biedronkowy micel porównywany do Biodermy. U mnie spisywał się bardzo dobrze zarówno w kwestii zmywania makijażu oka jak i twarzy. Za cenę 5zł otrzymujemy całkiem wydajny produkt, który u mnie zdecydowanie daje radę. Zdarzyło mi się go też używać jako toniku i też byłam zadowolona. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.


4. Rival de loop, odświeżający tonik do twarzy z alkoholem – z reguły staram się unikać toników z alkoholem i tak do końca nie wiem czemu kupiłam ten produkt. Nie używałam go codziennie, ale przy stosowaniu 2-3 razy w tygodniu spisywał się bardzo dobrze. Odświeżał twarz ale też lekko wysuszał, dlatego stosowałam go na miejsca, gdzie miałam jakieś wypryski. RACZEJ NIE KUPIE PONOWNIE, bo jest jeszcze wiele innych toników, które chciałabym przetestować.
5.Bioderma Sensibio, płyn micelarny – kultowy już kosmetyk. Dla mnie idealny. Genialnie zmywa makijaż oczu nie podrażniając ich. Radzi sobie nawet z mocnym makijażem i wodoodpornym tuszem. To już kolejna buteleczka, na której się nie zawiodłam. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.


6. Ziaja Med., fizjoderm żel oczyszczanie demakijaż – jeden z moich ulubieńców wszechczasów. Żel idealnie zmywa makijaż bez podrażniania i wysuszania. Nie szczypie w oczy, nie ma po nim uczucia ściągnięcia. Jest niedrogi, a przy tym bardzo wydajny. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

7. Ziaja Tin Tin, maseczka antybakteryjna – jeden wielki koszmar. Użyłam góra 3 razy. Twarz czerwona, podrażniona. Producent obiecuje dokładne oczyszczenie, ograniczenie rozwoju bakterii i zapobieganie powstawania wyprysków. Nic z tych rzeczy. Maseczka nie pomaga tylko szkodzi. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE

8. Vichy Eau Thermale, miniaturka wody termalnej- miniaturkę dostałam przy okazji zakupów w aptece i od razu wrzuciłam ją do torebki. Pryskałam nią twarz i dekolt w upalne dni. Świetnie odświeżała i łagodziła podrażnienia. Chciałabym jeszcze wypróbować wodę termalną z Uriage i La Roche Possay dlatego MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


9. Barwa Ziołowa, Szampon tatarako-chmielowy – bardzo dobry oczyszczający szampon za niewielką cenę. Nie wysuszał i nie plątał włosów. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

10. Mrs Potters, balsam z aloesem i jedwabiem – jako samodzielna odżywka był za słaby, nie robił nic z włosami. Jako pierwsza odżywka w metodzie OMO spisywał się całkiem dobrze.  RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE, bo ten balsam nie powalił mnie na kolana.

11. Babydream fur mama, balsam do kąpieli – kosmetyk uniwersalny. Używałam jako balsam do kąpieli jak i szampon, który delikatnie mył włosy. Lekko je platał, dlatego nie obeszło się bez dobrej odżywki. Uwielbiam przede wszystkim za zapach. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.

12. Loreal Elseve Arginine Resist, szampon wzmacniający – szampon z silikonami, który u mnie sprawdził się bardzo dobrze. Nie obciążał, a włosy po jego użyciu były gładkie i błyszczące. Zapach charakterystyczny dla szamponów Elseve, utrzymywał się bardzo długo na włosach. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.


13. Balea, odżywka kokosowa – tania i bardzo dobra odżywka do codziennego stosowania. Ładnie wygładzała włosy i ułatwiała rozczesywanie. Jedna z lepszych odżywek Balea, które używałam. Szkoda, że są w Polsce kiepsko dostępne. Jak będę miała możliwość to NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.

14. Aussie, 3 minute miracle reconstructor – odżywka przywieziona jeszcze z Londynu, zanim Aussie weszło do Rossmanna. Całkiem fajna odżywka, chociaż zdarzało jej się obciążyć mi włosy. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE zwłaszcza w cenie regularnej, bo uważam że ceny w Rossmannie są zdecydowanie zawyżone, a ta odżywka nie jest warta tych pieniędzy.

15.Farmona, Jantar mgiełka do włosów - bubel, bubel, bubel, który doczekał się osobnego posta KLIK. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE.

16. Isana, suchy szampon- namiętenie przeze mnie używany, po tym jak skończyły mi się Batiste. Teraz kiedy mam do Batiste bardzo dobry dostęp, raczej nie będe kupowała Isany, chyba że w promocji. Według mnie ten suchy szampon jest mało wydajny i ma kiepski zapach. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE. 

***
Dobrnęłam do końca tego całkiem długiego posta. Teraz mogę wyrzucić pełną reklamówę zużytych opakowań do śmiertnika i zaczynam zbierać od nowa :) Pozdrawiam już z Poznania i życzę miłego dnia!

Moje włosy - wrzesień 2013 + baby hair.

Dziś czas na powakacyjną aktualizację włosów. Wakacje spędzałam nad morzem i w górach, a włosy zawsze wystawione były na działanie słońca. Mimo stosowania ochrony zmagam się teraz z lekkim przesuszeniem na końcach. W sierpniu byłam u fryzjera i podcięłam kilka cm włosów. Nie zdecydowałam się wtedy na jakiekolwiek cieniowanie, dlatego po weekendzie idę znowu żeby je lekko wycieniować, bo mam wrażenie, że gorzej się układają. Ponad to wyhodowałam sobie baby hair, które są już całkiem długie, a najwięcej ich jest w zakolach. Postanowiłam, że zrobię o tym osobny wpis, gdzie pokażę i opiszę produkty, których używałam i które moim zdaniem przyczyniły się do tego, że wyrosły mi nowe włosy. 





Na tym zdjęciu widać baby hair. Najwięcej jest ich w zakolach, ale zauważyłam też, że całe włosy rosną dużo szybciej niż zazwyczaj, nie wypadają. 


Post o baby hair już się pisze, więc możecie się go spodziewać w niedługim czasie. Tak samo jak zdjęć włosów już po fryzjerze. Przede mną przeprowadzka do Poznania i rozpoczęcie studenckiego życia :) Czytają mnie jakieś Poznanianki? Ja tymczasem pozdrawiam z deszczowego Płocka :)

Bubel od Farmony

Jakiś czas temu, przed wyjazdem nad morze, zaczęłam interesować się tym jak ochronić włosy przed promieniowaniem UV i zabezpieczyć je przed słoną wodą. Trafiłam na nawilżająco-ochronną mgiełkę z serii Jantar od Farmony. Mgiełkę dorwałam w osiedlowej drogerii za niecałe 10 zł. Zawsze słyszałam tylko o odżywce do skóry głowy z serii Jantar, dlatego nie zastanawiając się długo kupiłam mgiełkę, w której pokładałam nadzieję, że pomoże mi ochronić włosy przed słońcem. 


Mgiełka zamknięta jest w ciemnobrązowej buteleczce z atomizerem, który spisywał się bez zarzutów i rozpylał produkt równomiernie. Zapach jest taki sam jak w przypadku odżywki do skóry głowy czyli jak to opisują inne dziewczyny przypomina zapach tanich męskich perfum. Ale najważniejsze jest działanie. Niestety produkt nie powala na kolana. Używałam go głównie na plaży i niestety nie zauważyłam żeby zabezpieczył moje włosy. Wręcz przeciwnie. Przyspieszał przetłuszczanie się włosów i niestety je przesuszał, co prawdopodobnie spowodowanie jest alkoholem na drugim miejscu w składzie. Nie ułatwia rozczesywania, włosy po mgiełce są tępe i szorstkie. Zużyłam więcej nie połowę opakowania i resztę spróbuje zużyć jako wcierkę lub po prostu wyleję. Na pewno nie będę stosować mgiełki już na całą długość, bo więcej z tego szkody niż pożytku. Produkt nie spełnia żadnych obietnic, które wypisane są na buteleczce, co więcej moim szkodzi. 




PLUSY:
  • wydajność
  • niska cena
  • poręczne opakowanie
MINUSY:
  • przesusza włosy
  • nie chroni ich przed promieniowaniem UV
  • kiepski skład (alkohol na drugim miejscu w składzie, wyciąg z bursztynu pod koniec)
  • słaba dostępność
  • obciąża i przyspiesza przetłuszczanie
  • włosy po użyciu są matowe, szorstkie i ciężko je rozczesać



Znowu długa przerwa spowodowana wyjazdami. Zaliczyłam już morze, a teraz jestem w górach. W międzyczasie zdałam egzamin na prawo jazdy, co wiązało się z lekkim stresem :D Na szczęście udało się za pierwszym razem. Mam sporo nowych produktów do testowania i recenzowania. Mam nadzieję, że Wam wakacje mijają w świetnej atmosferze. Pozdrawiam z Bieszczad!

Bo po denku czas na zakupy!

W ostatnim poście pokazałam Wam, co udało mi się zdenkować w ciągu ostatnich tygodni. Były to tylko kosmetyki do pielęgnacji/stylizacji włosów. Dziś pokażę Wam zakupy, które poczyniłam ostatnimi czasy. Będę miała co testować i co recenzować ;)


1. Syoss Oleo Intesne Thermo Care - szampon do włosów suchych i szorstkich. Ma wysoko w składzie keratynę, pantenol i olej z pestek moreli. Jeszcze nie testowałam, zobaczymy jak się sprawdzi.

2. Dove Silk & sleek - szampon wygładzający. Kupiłam z myślą o wakacjach nad morzem, gdzie moje włosy żyją własnym życiem. Zawiera w składzie silikon, więc liczę, że zabezpieczy włosy przed słońcem i słoną wodą. 

3. Dove Intense Repair - odżywka do włosów zniszczonych. Mam zamiar stosować w duecie z wygładzającym szamponem.


4. Garnier Ultra Doux - odżywka z awokado i masłem karite do włosów suchych i zniszczonych. To kolejne moje opakowanie tej odżywki. Bardzo dobrze nawilża i wygładza. Znana jest chyba każdej włosomaniaczce.

5. Nivea Long Repair - odżywka odbudowująca do włosów łamliwych. W projekcie denko pokazywałam puste opakowanie i od razu musiałam kupić nowe. TU jest pełna recenzja produktu. Dla mnie jedna z lepszych odżywek jakie używałam. 

6. Dove Nourishing Oil Care - odżywka w sprayu bez spłukiwania. Mam nadzieję, że pomoże mi rozczesywać włosy po myciu. Jak się nie sprawdzi zużyję ją jako dodatkową ochronę przed słońcem na plaży albo nad jeziorem. 


7. Timotei Intensywna Odbudowa - szampon do włosów suchych i zniszczonych z olejem z awokado. Urzekł mnie jego piękny zapach i niewysoka cena. Zobaczymy jak się sprawdzi.

8. Timotei Wymarzona Objętość - szampon skusił mnie pięknym cytrusowo-gejpfrutowym zapachem. Używałam dopiero parę razy, więc nie mogę o nim dużo powiedzieć. 

9. Isana Professional - odżywka do włosów kręconych. Jest to bardziej zakup mojej mamy, ale sama chętnie przetestuję. Była niedroga, ma dużą pojemność. 

10. Isana Professional - szampon do włosów kręconych. Zobaczymy jak sprawdzi się w duecie z odżywką. 


Dwie maski Biovax kupione na promocji w Superpharm. Jedna z keratyną i jedwabiem, a druga z olejami arganowym, makadamia i kokosowym. Zaczęłam już wstępnie testować, ale nie mam jeszcze wyrobionej opinii. Słyszałam o nich różne opinie, dlatego swojej chciałabym być całkowicie pewna.

I na koniec kolejna maska firmy Scandic Line. Tym razem maska nawilżająca z ekstraktem z owoców. Wersją kokosową i mleczną jestem zachwycona. Zobaczymy jak sprawdzi się ich siostra.

***
To już wszystkie zakupy. Jak na to patrzę to trochę się tego nazbierało. Prawie wszystkie kosmetyki są dla mnie nowe, nigdy ich nie używałam. Może Wy znacie/używacie/lubicie? Dajcie znać w komentarzach, bo nie wiem od czego zacząć moje testy. Teraz szerokim łukiem będę omijać w drogeriach półki z kosmetykami do włosów, dopóki nie zużyję tego co nakupowałam. Na koniec chciałam jeszcze dodać, że możecie mnie znaleźć na bloglovin. W końcu i ja się skusiłam ;) Zapraszam do obserwowania mnie tam. Pozdrawiam!