Projekt denko #5 i trzy buble


Dziś przyszedł w końcu czas na pozbycie się pustych opakowań, które leżały i czekały na swoją kolej. Nie ma tego wybitnie dużo, jednak udało mi się uszczuplić włosowe zapasy. Niestety trafiły mi się trzy produkty do włosów, z których działania nie byłam do końca zadowolona. Jeśli jesteście zainteresowane krótkimi recenzjami kosmetyków, które towarzyszyły mi przez ostatnie tygodnie to zapraszam do czytania!



Fitomed szampon do włosów koloryzowanych na odcienie ciemne jest jednym z moich ostatnich odkryć. Kupiony za około 8-9zł na doz.pl. Co prawda nie mam włosów farbowanych, ale chciałam jakoś podbić ich naturalny brązowy kolor, dlatego zdecydowałam się na ten szampon. Bardzo dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał, ale jednocześnie lekko je plątał. Po umyciu włosy pięknie błyszczały i nabierały głębszego odcienia. Barwa szampon pokrzywowy i żurawinowy to stałe punkty w mojej pielęgnacji włosów. Używałam ich raz w tygodniu do oczyszczania włosów i skóry głowy. Prosty skład i niska cena zdecydowanie zachęcają do powtórnego ich zakupu. Dove szampon wygładzający do puszących się włosów, który znalazł się w mojej łazience przez przypadek. Nie mam z szamponami Dove dobrych wspomnień, jednak ten zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Nie obciążał, faktycznie wygładzał włosy i nadawał połysk. Zapach miał typowy dla produktów Dove. Moim zdaniem warto go wypróbować. 



Dwa bardzo podobne do siebie szampony z Alverde i Alterra nadające połysk. Oba miały podobny zapach, konsystencję i zbliżony do siebie skład. Były okej, ale mojego serca nie skradły. Garnier Ultra Doux odżywka z olejkiem awokado i masłem karite czyli hit na blogach włosomaniaczek. Jedne dziewczyny ją uwielbiają a inne wręcz przeciwnie. U mnie spisywała się bardzo dobrze i pewnie kiedyś kupię ją ponownie, chociaż słyszałam, że pozmieniali coś w składzie. Nivea Long Repair odżywka do włosów długich i rozdwajających się. Pisałam o niej osobny post. Mój ulubieniec i stały gość w łazience. Juz kupiłam kolejne opakowanie. Polecam wypróbować, jeśli jeszcze nie miałyście okazji. 


Trzy suche szampony, których ostatnio używam rzadziej, a jak już to raczej w celu dodania objętości. Suchy szampon z Isany w porównaniu do Batiste wypada bardzo słabo. Zapach okropny i działanie gorsze. Te z Batiste pachną bardzo ładnie, dobrze odświeżają włosy i unoszą je u nasady. Można je już dostać w sklepach stacjonarnych jak i w sklepach internetowych. 


I na koniec niestety trzy buble, które mi sie trafiły. Joanna Rzepa odżywka wzmacniająca, która ani nie odżywiała ani nie wzmacniała. Rzadka konsystencja, specyficzny zapach, brak jakiegokolwiek działania na włosach. Marion Termoochrona mgiełka chroniąca włosy przed wysoką temperatura. Nie umiem ocenić, czy chroniła przed wysoką temperaturą ale niestety u mnie całkowicie sie nie sprawdziła. Sklejała włosy i robiła z nich sianko, nie ważne czy użyłam jej mniej czy więcej. Nie dałam rady nawet jej zużyć do końca i mniej więcej połowa wylądowała w śmietniku. Timotei szampon nadający objętość to taki pół bubel. Mniej więcej do połowy buteleczki byłam z niego zadowolona, bo bardzo ładnie doczyszczał włosy i odbijał je od nasady. Później niestety zaczął obciążać włosy, które szybko po umyciu zaczynały wyglądać nieświeżo. 


To już wszystkie moje włosowe zużycia z ostatnich tygodni. Najbardziej cieszę się z pozbycia tych trzech ostatnich produktów, które u mnie niestety się nie sprawdziły i nie robiły nic z tego co obiecywał producent. Używałyście coś z tych kosmetyków, które udało mi się zużyć? Sprawdziły się Wam czy wręcz przeciwnie? Pozdrawiam z całkowitego odludzia w Bieszczadach!

Aktualna pielęgnacja włosów - maj 2014

Hej! Mam nadzieję, że u Was też już lato w pełni. W Poznaniu mamy piękną pogodę, szkoda tylko, że zbliża się sesja i trzeba zabierać się za naukę. 

Dziś chciałabym pokazać kosmetyki, których używam na codzień do pielęgnacji włosów. Ostatnio stawiam na minimalizm, staram sie zużywać kosmetyki na bieżąco, kupować tylko to co mi jest potrzebne i co dobrze sprawdza się na moich włosach. Na chwilę obecną praktycznie zużyłam wszystkie zapasy, które uzbierałam przez całe włosomaniactwo. Zapraszam do czytania!

SZAMPONY


1. Fitomed, szampon do włosów koloryzowanych na odcienie ciemne - szampon zawiera wyciąg z herbaty i henny, używam go do codziennej pielęgnacji, bo po moim ombre praktycznie nie ma już śladu, a chce troche podrasować naturalny kolor. Dobrze domywa włosy, średnio się pieni, nadaje ładny połysk, lekko plącze i jest średnio wydajny(pewnie przez lejącą konsystencję). Cena jest zachęcająca, ja swoją buteleczkę kupiłam na doz.pl za około 9zł. Plusem jest to, że nie zawiera SLS, SLES jest w połowie składu a na początku ekstrakty roślinne. 

2. Balea Professional, szampon do włosów suchych z olejkiem arganowym - bardziej treściwy szampon, o gęstszej konsystencji. Używam go głównie wtedy, gdy końcówki włosów zaczynają się przesuszać. Dobrze się pieni, ładnie oczyszcza, nie obciąża. Jest całkiem wydajny, pięknie pachnie i nie plącze włosów. Na początku składu SLES, a na końcu olejek arganowy (więc nie ma co liczyć na jego działanie). Można go dostać w drogerii DM za około 1,5euro albo w sklepach internetowych za około 10zł. 

ODŻYWKI


1. Pantene, odżywka do włosów słabych i zniszczonych (stare opakowanie) - całkiem fajna odżywka, ale jakiegoś szału nie ma. Ma w składzie silikon, ładnie wygładza włosy, niweluje puszenie, nadaje połysk. Jakiś głębszych właściwości odżywczych nie zauważyłam. Jest bardzo wydajna, co może być plusem jak i minusem. Cena na promocji to ok. 10zł za 400ml produktu.

2. Balea Professional, odżywka do włosów suchych z olejkiem arganowym - kupiona do kompletu z szamponem. Dobra odżywka do stosowania na codzień. Nie obciąża włosów, łatwiej rozczesać po niej włosy, nadaje połysk. Minusem może być jej konsystencja, która jest rzadka, odżywka czasami ucieka przez palce. Dostępność i cena tak samo jak w przypadku szamponu.

OLEJKI I WCIERKI


1. Green Pharmacy, jedwab w płynie - używam go obecnie do zabezpieczania końcówek na suche lub na mokre włosy. To już moje drugie opakowanie. Jedwab jest wydajny, wystarczy kropla na pokrycie końcówek. Ładnie wygładza, nie obciąża włosów, końcówki po nim prezentują się dużo lepiej. Cena około 8zł m.in do dostania w drogerii Natura. 

2. Green Pharmacy, wzmacniający eliksir ziołowy do włosów - u mnie stosowany jako wcierka, na długość się nie sprawdził. Absolutny ulubieniec w tej kwestii, cała gama wyciągów roślinnych, nie zawiera alkoholu, u mnie spowodował wysyp baby hair. Staram się używać tego eliksiru przed każdym myciem, najlepiej na całą noc. Wcieram w skalp i dodatkowo robię masaż dłońmi lub tangle teezerem. Koszt też w granicach 10zł, więc warto wypróbowac.

3. Green Pharmacy, olejek łopianowy z olejkiem arganowym - niby spoko, ale jakiś super rezultatów nie zauważyłam. Łatwo się domywał, nawilżał włosy, ale jakiejś większej poprawy kondycji włosów nie zauważyłam. Pewnie do niego nie wrócę, bo w kolejce czeka czysty olej arganowy i olej ze słodkich migdałów. 

MASKI


1. Alterra, maska do włosów suchych i zniszczonych z granatem i aloesem - to już moje kolejne opakowanie. Dla mnie jest to raczej bardziej treściwa odżywka. Używam jej raz w tygodniu, zostawiając na włosach na około 10 minut. Jej plusami są: dostępność (każdy Rossmann), cena (ok.8zł), działanie (ułatwia rozczesywanie, nawilża, wygładza, nie obciąża). Minusem dla mnie jest zapach, za którym nie przepadam. 

2. Scandic Line, kokosowa maska do włosów zniszczonych- hit hitów. Polecam ten produkt, każdej koleżance i jak do tej pory wszystkie podzielają moje zachwyty. Genialna maska, która pięknie nawilża, włosy po niej są gładkie, miękkie, szczotka sunie po nich jak po maśle :D Co jest jeszcze ważne to nawilżenie długo się utrzymuje, a włosy przepięknie pachną kokosem. Można ją dostać na allegro, albo w sklepach fryzjerskich. ja za litr odżywki zapłaciłam ok. 18zł. 

STYLIZACJA


To jest akurat uboga część w mojej codziennej włosowej rutynie. Zazwyczaj nie stosuję nic do stylizacji, ale jak już mi się zachce to od święta używam albo soli morskiej z Toni&Guy albo pianki nadającej objętość z Got2be albo zwykłego lakieru do włosów. Sól morska ma tendencję do przesuszania włosów, dlatego nie stosuję jej codziennie, pianka bardzo ładnie odbija włosy od nasady przez co fryzura nabiera objętości. Lakier jak to lakier, ładnie utrzymuje fryzurę na miejscu również delikatnie nadając objętości. 


Macie któryś z tych kosmetyków? Lubicie czy może nie lubicie? Dajcie znać w komentarzach czego Wy używacie do codziennej pielęgnacji, może podpatrze dla siebie coś nowego. Pozdrawiam z mega upalnego Poznania!

WYNIKI ROZDANIA

W piątek zakończyło się moje pierwsze rozdanie. Przede wszystkim chciałabym podziękować za tak duże zainteresowanie, mam nadzieje, że obserwatorzy którzy mi przybyli zostaną ze mną na dłużej. Przejrzałam, wszystkie komentarze i spisałam kosmetyki, które polecałyście. Największą popularnością cieszył się chyba olejek arganowy, którego nie miałam jeszcze przyjemności testować, a czuję że dużo tracę (a raczej moje włosy :D)

Miałam dwa zestawy kosmetyków do rozdania, dlatego będzie też dwóch zwycięzców.


1. Kamila B (Hair World)

2. bognyprogram

Serdecznie gratuluję i już piszę do dziewczyn maile! Bądźcie czujne, ponieważ już niedługo nowy włosowy post! 

Małe rozdanie włosowe

W związku z tym, że niedawno przekroczyłam liczbę 100 obserwatorów, a łączna liczba wyświetleni bloga wynosi ponad 20 000 postanowiłam zorganizować małe rozdanie dla Was. Chciałabym podziękować za to, że jesteście, komentujecie i mimo przerw w blogowaniu ciągle mogę na Was liczyć. 





Mam do rozdania dwa zestawy kosmetyków do włosów. W skład pierwszego wchodzi kokosowa odżywka Balea i maska kokosowa Scandic Line, a w skład drugiego zestawu wchodzi odżywka Balea z figą i bananowa maska Scandic Line. A co trzeba zrobić żeby wygrać? Zasady są bardzo łatwe. Po pierwsze musicie być publicznym obserwatorem tego bloga i w komentarzu wyrazić chęć zgłoszenia się. Chciałabym też żebyście w komentarzu odpowiedziały na pytanie: „Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do pielęgnacji włosów?” Dodatkowo możecie umieścić baner na swoim blogu informujący o rozdaniu. 





1. Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja, czyli właścicielka bloga 
http://kosmetyczkapelaski.blogspot.com/
2. Nagrody są nowe, zakupione specjalnie na potrzeby rozdania.
3. Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w rozdanie jest bycie publicznym obserwatorem tego 
bloga oraz wyrażenie chęci wzięcia udziału poprzez pozostawienie komentarza pod tym postem.
4. Dodatkowe punkty - losy można zdobyć poprzez umieszczenie banera na swoim blogu 
informującego o rozdaniu- nie jest to obowiązkowe.
5. Rozdanie trwa od 24 stycznia do 14 lutego 2014r. do godz. 23:59.
6. Blogi założone tylko do celów "rozdaniowych" nie będą brane pod uwagę.
7. Zwycięzców wyłonię drogą losowania.
8. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu http://kosmetyczkapelaski.blogspot.com/ w terminie do 4 dni od dnia
losowania.
9. Zwycięzcy będą mieli 7 dni na potwierdzenie i przesłanie danych, jeżeli nie zgłoszą się przez ten czas zostaną
wylosowane kolejne osoby.
10. Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
11. Rozdanie nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych zakładach wzajemnych.


wzór komentarza
obserwuję jako:
odpowiedź na pytanie:
mail:
baner TAK(link)/ NIE:

Zachęcam do udziału i życzę wszystkim powodzenia!!!


Zakupy pielęgnacyjne z DMu

Witam Was w Nowym Roku. Mam nadzieje, że dla każdego będzie on lepszy niż 2013 :). Brakowało mi strasznie blogowania, przez te dwa miesiące, przez które mnie tu nie było. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Zapraszam na dzisiejszy post z zakupami.

Przed świetami dostałam propozycję nie do odrzucenia. Koleżanka mieszkająca w Niemczech, zapytała czy nie chciałabym paru rzeczy z drogerii DM. Stefi wracała akurat na święta do domu, dałam jej liste zakupów i wczoraj odebrałam swoje zamówienie. Dziś rano rozłożyłam wszystko na łóżku i postanowiłam podzielić się z Wami moimi zakupami :)



Oczywiście jak na włosomaniaczke przystało, nie zabrakło szamponów i odżywek. Wybrałam zestaw nabłyszczający i nawilżający. Już teraz moge powiedzieć, że odżywka z figą ma piękny zapach.


Kolejne żele pod prysznic o zapachu mandarynek, kokosa i nektarynki oraz limonkowy. Piękne zapachy, niska cena, czego chcieć więcej. Z miłości do kokosa wybrałam też balsam do ciała, ale zapach nie jest taki jaki sobie wyobrażałam, zobaczymy jakie będzie działanie.


Kolejna porcja kosmetyków do włosów. Nawilżający szampon i odżywka z Alverde i z Balea Professional regenerujący szampon i odżwyka z olejkiem arganowym. O tych produktach słyszałam wiele dobrego, teraz będę mogła się przekonać, jak sprawdzą się na moich włosach.


No i na koniec pięlęgnacja twarzy i ciała. Oliwkowy krem do rąk, żel do mycia twarzy dla cery normalnej lub mieszanej, krem pod oczy z mocznikiem (o którym usłyszałam na youtubie od Szavki), nasączone płatki do demakijażu oczu i masło do ciała z Alverde o zapachu malin, truskawek i jagód. 

Żadnej z tych rzeczy jeszcze nie używałam, pomacałam troche i powąchałam, ale nic więcej nie mogę powiedzieć. Używałyście któregoś z tych produktów? Dajcie znać w komentarzach co o nich sądzicie, a jak nie miałyście z nimi styczności, to o którym z produktów chciałybyście najpierw przeczytac. Pozdrawiam i do przeczytania niedługo!

Ubogi projekt denko - październik 2013.

Skończył się październik i nadszedł czas na opróżnienie mojej torby w projektem denko. Jak się okazało denko w tym miesiącu jest raczej ubogie. Nie zużyłam większości produktów, które chciałam zużyć. Mam nadzieję, że w listopadzie lepiej mi pójdzie. Jeśli jesteście zainteresowane kosmetykami, które wykończyłam zapraszam do dalszej części posta :)


Po pierwsze kremy do rąk. Na dworze zaczyna robić się chłodno, na czym cierpią nasze dłonie. Zawsze w torebce noszę krem i staram się pamiętać o regularnym jego używaniu.

1. Alterra, krem do rąk 'Granat i Aloes' - przeciętniaczek, nic specjalnego. Całkiem szybko się wchłaniał, ale uczucie nawilżenia szybko znikało. Nie pasował mi też jego zapach. Ja jesienne miesiące potrzebuję czegoś bardziej treściwego. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE

2. Garnier, regenerujący krem do rąk - tragedia. Słabo nawilżał, na pewno nie regenerował, zostawiał tłustą powłoczkę na dłoniach i paznokciach, przez co lakier wyglądał jakby był matowy. Niestety u mnie się nie sprawdził. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Isana, krem do rąk z mocznikiem - bardzo dobry produkt. Gęsty, wydajny, szybko się wchłania, doskonale nawilża i pielęgnuje dłonie. Do plusów możemy zaliczyć jego niską cenę. Jedyny mały minus dla mnie to zapach. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE


4. Beauty Formulas, głęboko odżywiający wosk do włósów- całkiem przyjemny produkt. Ładnie nawilżał i wygładzał włosy, czasami je obciążał. Ciężko było go spłukać z włosów, ciągle miałam wrażenie, że coś na nich jest. Można go dostać często na promocji w Super Pharm. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE, nie zachwycił mnie na tyle, żebym leciała po kolejne opakowanie.

5. Nivea Long Repair, odżywka do włosów długich i łamliwych- mój KWC. Osobna recenzja TUTAJ. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE (a nawet już mam kolejne opakowanie pod prysznicem)

6. Rival de Loop, mleczko do demakijażu z ginko i ogórkiem - nic specjalnego. Przeciętne mleczko do zmywania twarzy, bo makijażu oka raczej nie ruszało. Teraz zdecydowanie bardziej wolę płyny micelarne, dlatego do mleczek raczej nie wrócę. NIE KUPIĘ PONOWNIE


7. Ziaja masło kakaowe, maska wygładzająca do włosów - raczej odżywka niż maska. Ładnie wygładzała włosy i ułatwiała rozczesywanie. Zapach był nieco inny niż w przypadku reszty kosmetyków z masłem kakaowym z Ziaji. Ogólnie spisywała się całkiem nieźle. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

8. Ziaja, maska intensywna odbudowa- mój ulubieniec za niewielkie pieniądze. To już moje kolejne zużyte opakowanie. Włosy po jej użyciu są gładkie, nawilżone, ładnie się układają. Czasami lubię dodawać do niej jakieś półprodukty, kiedy moje włosy potrzebują mocniejszej regeneracji. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

9. Ziaja sopot spa, masło do ciała - gęste, średnio wydajne masło o świeżym i nieco morskim zapachu. Dobrze nawilżało i szybko się wchłaniało. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE, ale na letnie miesiące.


10. Wibo Extreme Lashes, pogrubiający tusz do rzęs - bardzo dobry tusz w niskiej cenie. Nie skleja, nie robi pajęczych nóżek. Rzęsy są wydłużone, rozdzielone i delikatnie pogrubione. Dla uzyskania wyraźniejszego efektu można nałożyć dwie warstwy. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

11. Essence I love extreme, pogrubiający tusz - dla mnie niewypał. Szczoteczka większa od mojego oka, ciężko było nią malować. Sklejał rzęsy, nie wydłużał, odbijał się na górnej powiece. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE

12. Essence Longlasting eye pencil, długotrwała kredka do oczu - moja w kolorze 02 hot chocolate. Piękny i intensywny kolor, utrzymuje się cały dzień bez rozmazywania. Nie trzeba jej temperować, łatwo zrobić cienką i precyzyjną kreskę, a to wszystko za około 7zł. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE


13. Nail Tek II, odżywka do rozdwajających paznokci - czytałam o niej same pozytywne opinie, niestety u mnie cudów nie zdziałała. Była okej, ale nie wzmocniła paznokci tak jakbym chciała. Zużyłam ją jako bazę pod lakier i sprawdzała się w tej roli bardzo dobrze. RACZEJ NIE KUPIĘ PONOWNIE

14,15. Odżywki do paznokci z Eveline - kontrowersyjne odżywki, albo się je kocha albo nienawidzi. Mi krzywdy na paznokciach nie zrobiły, jedynie strasznie wysuszały skórki. Nie widziałam między nimi jakiś różnic w działaniu. Niestety obie odżywki bardzo szybko zgęstniały i nie nadają się już do używania. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE 

16. Essence, sealing top coat- ładnie nabłyszcza, szybko wysycha, przedłuża trwałość lakieru. Mam już kolejną buteleczkę. Jest to mój must have, kiedy biorę się za malowanie paznokci. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

***
To już tyle na dziś, życzę Wam miłego weekendu spędzonego pod kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty. Do przeczytania niedługo!